Clean beauty jest popularnym hasłem, ale nie ma jednej, oficjalnej definicji. Dla jednej marki oznacza krótszy skład, dla innej brak wybranych składników, a dla kolejnej ekologiczne opakowanie. Dlatego zamiast kierować się samym hasłem, warto patrzeć na skład, przeznaczenie produktu i reakcję własnej skóry.

INCI mówi więcej niż obietnica na froncie opakowania

Lista składników pokazuje, co faktycznie znajduje się w produkcie. W kosmetykach składniki są zwykle podawane według nazw stosowanych w oznakowaniu i w kolejności malejącej zawartości. To pomaga ocenić, czy produkt jest oparty na składnikach nawilżających, zapachowych, aktywnych czy emolientowych.

Naturalne nie zawsze znaczy łagodne

Olejek eteryczny, ekstrakt roślinny lub kompozycja zapachowa mogą podrażniać skórę wrażliwą, mimo że brzmią naturalnie. Z kolei składnik syntetyczny może być bardzo dobrze przebadany i stabilny w formule. Dla skóry liczy się tolerancja, stężenie i cała receptura, nie samo pochodzenie składnika.

Jak wybierać kosmetyki rozsądnie

Profesjonalna pielęgnacja nie musi być „clean” z etykiety

W gabinecie ważniejsze od modnego hasła jest to, czy preparat ma sens dla konkretnej skóry i procedury. W Studio AP dobieramy kosmetyki oraz zabiegi do kondycji skóry, przeciwwskazań i celu terapii, a nie do jednego trendu z półki.

„Naturalne” nie zawsze znaczy łagodniejsze

W pielęgnacji bardziej liczy się tolerancja skóry i sens receptury niż marketingowe hasło. Olejki eteryczne, kompozycje zapachowe i ekstrakty roślinne mogą być przyjemne, ale u skóry reaktywnej bywają drażniące. Bezpieczniej patrzeć na skład, cel produktu i reakcję skóry niż na jedną obietnicę z etykiety.

Jeżeli masz kosmetyczkę pełną produktów, ale skóra nadal jest reaktywna, sucha albo przeciążona, zacznij od konsultacji kosmetologicznej. Czasem najlepszą zmianą jest uproszczenie.