Zaciskanie zębów, napięcie żuchwy i uczucie zmęczonej twarzy są częste u osób żyjących w stresie albo pracujących długo przy komputerze. Masaż transbukalny może być przyjemnym wsparciem rozluźnienia, ale nie jest leczeniem bruksizmu.

Przy bólu, ścieraniu zębów, trzaskach w stawie lub bólach głowy warto równolegle skonsultować się ze stomatologiem lub fizjoterapeutą stomatologicznym.

Na czym polega masaż transbukalny?

KOBIDO z elementami masażu transbukalnego łączy pracę zewnętrzną z delikatną pracą od strony jamy ustnej, w obrębie policzków. Celem jest rozluźnienie napięć mięśniowych i poprawa komfortu tkanek.

Zabieg wymaga higieny, zgody klientki i wykluczenia przeciwwskazań, takich jak aktywne infekcje jamy ustnej, świeże zabiegi stomatologiczne, rany lub silny ból.

Kiedy może być dobrym wyborem?

Kiedy nie wystarczy masaż?

Jeśli zęby się ścierają, pojawia się ból przy gryzieniu, ograniczenie otwierania ust, trzaski w stawie, promieniujący ból albo przewlekłe bóle głowy, masaż w salonie nie powinien być jedyną odpowiedzią. Tu potrzebna jest diagnostyka i często plan interdyscyplinarny.

Jak wspierać efekt w domu?

Pomocne może być obserwowanie momentów zaciskania zębów, praca z oddechem, przerwy od ekranu, rozluźnianie karku i unikanie żucia gumy, jeśli nasila napięcie. Przy zgrzytaniu nocnym decyzje dotyczące szyny podejmuje dentysta.

Masaż transbukalny może dać twarzy więcej luzu, ale przy bruksizmie najważniejsze jest odróżnienie napięcia od problemu wymagającego leczenia.